strona główna

numer 56

Z dywizjonem jankesów



  Cel podchodzi pod skrzydło i ginie z oczu. W tej samej chwili z kadłubów bombowców zaczynają się sypać ciemne, podłużne kształty bomb. Ciekną w dół jak paciorki po niewidocznym sznurku. Zawracamy szerokim, łagodnym półkolem z powrotem na północ. Artyleria grzmoci w nas bez przerwy. Czarne, brudne rozpryski rozrywają błękit nieba. Lecz poza tym nikt nas nie niepokoi. Aż nie chce się wierzyć, że to jest teren nieprzyjacielski. Gdzie się podziała "Luftwaffe"? Została wyparta z lotnisk zachodniej Francji. Nie może się przeciwstawić skutecznie połączonemu lotnictwu Sprzymierzonych. Bombardowana bez ustanku, ostrzeliwana z lotów koszących na ziemi, niszczona w porażającym tempie w walkach powietrznych wycofała się z nieba zachodniej Francji i oszczędza się jak może. Gdy dolatujemy z powrotem do brzegów francuskich, niewidoczne samoloty na wysokości 30.000 - 35.000 stóp orzą niebo w białe skiby wzdłuż i w poprzek. Jest to wysoka osłona, top cover, robiona przez Spitfire'y. Kto wie, może to właśnie są dywizjony polskie...



wstecz