strona główna

numer 50

Zagmatwana historia, część 1 - wspomnienia lotnika



  Polskich żołnierzy w cywilnych ubraniach załadowano 26 grudnia 1939 r. na statek "Dacia", który popłynął w kierunku Syrii, gdzie dotarł trzy dni później. Stąd, 16 stycznia 1940 r. ruszyli w dalszą podróż ku Francji na francuskim parowcu "Explorateur Grandidier". 22 stycznia 1940 r. statek szczęśliwie zawinął do portu w Marsylii, gdzie dopiero następnego dnia pozwolono żołnierzom zejść na ląd. Autobusami przewieziono ich do obozu, gdzie przeprowadzono pierwszą rejestrację personalną, po czym już 26 stycznia przetransportowano wszystkich do Stacji Zbornej w Septfonds. Pobyt w obozie w dowcipny sposób opisał Uszpolewicz w pamiętniku:
  "...Galopujący marsz przed burmistrzem miasteczka w tempie polki i po szklaneczce grzanego wina, autobusami dotarliśmy do swego obozu. Olbrzymi, błotnisty obóz, czarne baraki i brama główna z szachownicą i kółkami francuskimi. Wszędzie druty kolczaste, płoty rzucone w kilka rzędów. Zastaliśmy część obozu zamieszkałą jeszcze przez Hiszpanów - republikanów z wojny domowej. 29 stycznia uroczyście zostały podniesione flagi. Tłumnie zbici, w granatowych, wydanych przez Francuzów drelichach Polacy, z drugiej strony kilkunastu żandarmów francuskich. Wiatr rozwiał od razu flagę francuską, polska szła w górę zwinięta i tak ciężka, jak brzemię klęski, która dotknęła kraj. Na samym szczycie masztu rozwinęła się jednak i załopotała potężnie - a nam wszystkim ulżyło ogromnie..."



wstecz