strona główna

numer 47

"A imię jego czterdzieści i cztery"



  O samolocie, który walczył przeciwko Luftwaffe o wypędzenie Niemców z Polski niewątpliwie powiedzieć można, że był "obrońcą", a nawet - górnolotnie - "wskrzesicielem narodu". Inżynierowie zakładów Jakowlewa nie byli bynajmniej Polakami, zatem była to konstrukcja "z matki obcej". Jeśli przyjmiemy, że wieszcz - być może niespecjalnie obyty w sprawach technicznych - nie potrafił w XIX wieku nazwać podwozia samolotowego i określił je umownie "koronami", trudno się nie zgodzić, że Jak "na trzech stoi koronach" (dwie golenie podwozia głównego i trzecie kółko ogonowe). Jak każdy samolot, już chwilę po starcie był "nad ludy i nad króle podniesiony"... Lotnictwo było ludowe, zatem i kolejny wers "Dziadów" ("A tytuł jego - lud ludów") nie ma prawa zaskakiwać. Wiadomo też, że frontowa służba nie była łatwa ("A życie jego - trud trudów"). A o tym, że "imię jego czterdzieści i cztery" dobitnie świadczy przynajmniej kilka fotografii z 1945 r. ukazujących duży, wymalowany na kadłubie białą farbą numer taktyczny "44"! Czy Adam Mickiewicz mógł więc mieć na myśli cokolwiek innego, niż Jaka uwiecznionego na pokazanych obok zdjęciach...?



wstecz