|
Przed południem 1 września kpt. Brzezina na rozkaz d-cy
CWL-1 musiał przekazać 4 P.7a z eskadry por. Witorzeńcia do Dęblina. Tym samym w
SP Ułęż pozostało osiem PZL P.7a, które mogły zostać użyte do lotów bojowych. Przekazane
samoloty oraz jakieś dwie maszyny PZL P.7a znajdujące się na wyposażeniu SPL pozwoliły
d-cy 3. Eskadry Ćwiczebnej Pilotażu SPL Dęblin kpt. pil. Janowi Czernemu utworzyć
także dwa klucze myśliwskie, na których loty miało wykonywać kilku spośród 12 pilotów
instruktorów tej eskadry. Kluczami dowodzili kpt. pil. Czerny oraz por. pil. Tadeusz
Czerwiński. Na stanie eskadry znajdował się jeszcze osobisty PZL P.11a komendanta
CWL-1 ppłk pil. Jerzego Bajana. Nie wiadomo jednak, czy lotnicy wykonywali na nim
jakieś loty bojowe we wrześniu 1939 roku. Pierwszego dnia wojny lotnicy 3. Eskadry
SPL wykonali sześć lotów bojowych. Raz klucz kpt. pil. Czernego i drugi raz klucz
kpt. pil. Czerwieńskiego.
2 września od rana w Ułężu w alarmie stały dwa klucze myśliwskie - jeden
por. pil. Stefana Witorzeńcia i drugi por. pil. Witolda Urbanowicza. Dopiero około
godz. 10.00 w sile sześciu P.7a wystartowały przeciwko bombowcom ale bezsilność
Polaków skomentował w relacji por. Witorzeńć:
"...z uwagi na słabe wznoszenie przestarzałych P-7, małą szybkość i
często zacinające się km-y w siódemkach - nie można było dojść i atakować samolotów wroga."
|