strona główna

numer 23

Samoloty zdobyczne w lotnictwie polskim po 1945 roku



  W miarę upływu czasu i wyczerpywania zapasów płatowców najlepiej nadających się do remontu, imano się coraz bardziej ryzykownych przedsięwzięć. Brano wówczas do odbudowy egzemplarze, których normalnie nie przyjąłby żaden szanujący się warsztat. Przykład stanowi kompletacja i remont jednego z bydgoskich Stieglitzów, podjęte wysiłkiem cywilnych pracowników Wojskowych Zakładów Lotniczych nr 2 w Bydgoszczy. Inicjatorem był mistrz Bernard Boruta, który przejął zdekompletowany płatowiec od miejscowej Ligi Lotniczej, a ściślej od inż. Witolda Leji. Z zachowanej pisemnej relacji wynika, że kratownica kadłuba była skręcona o kilka stopni, podwozie było niekompletne, brakowało stojaków międzyskrzydłowych i ścięgien, nie było śmigła. Dwa zdekompletowane silniki nie zapewniały uzyskania jednego sprawnego. Samolot nadawał się właściwie do wyrzucenia.



wstecz