|
W miarę upływu czasu i wyczerpywania zapasów płatowców
najlepiej nadających się do remontu, imano się coraz bardziej ryzykownych przedsięwzięć.
Brano wówczas do odbudowy egzemplarze, których normalnie nie przyjąłby żaden szanujący
się warsztat. Przykład stanowi kompletacja i remont jednego z bydgoskich Stieglitzów,
podjęte wysiłkiem cywilnych pracowników Wojskowych Zakładów Lotniczych nr 2 w Bydgoszczy.
Inicjatorem był mistrz Bernard Boruta, który przejął zdekompletowany płatowiec od
miejscowej Ligi Lotniczej, a ściślej od inż. Witolda Leji. Z zachowanej pisemnej
relacji wynika, że kratownica kadłuba była skręcona o kilka stopni, podwozie było
niekompletne, brakowało stojaków międzyskrzydłowych i ścięgien, nie było śmigła.
Dwa zdekompletowane silniki nie zapewniały uzyskania jednego sprawnego. Samolot
nadawał się właściwie do wyrzucenia.
|